czwartek, 19 stycznia 2012

Rozdział 11: "Food and problem"

Spojrzałam w stronę konsoli PlayStation 3.
- To co, mała bitwa taneczna? – uniosłam brew, a Lou z powrotem stał się „krejzolem”. Śmiejąc się i popychając spędziłam resztę popołudnia, walcząc o tytuł króla tańca. Wygrywając zaczęłam tańczyć makarenę i wtedy do pokoju wszedł Harry z jakimiś dwoma pachnącymi torbami. Zaśmiał się na mój widok, odłożył torby i powitaliśmy się pocałunkiem. Za nim wszedł Niall.
- Oooo, żarcie od mamy Harry’ego!!! – wyszczerzył się Żarłok, biorąc torby Harolda do prowizorycznej kuchni złożonej z blatu, stołu i kilku krzeseł oraz umywalką w rogu i mini-lodówką. Poszłam za nim. Rozłożył pakunki na blacie. W torbach było spaghetti domowej roboty, kurczak w sosie śmietanowo-ziołowym, pieczone ziemniaki, żeberka w sosie barbeque i ciasto czekoladowe na deser.
- Rozumiem, że jedna cała torba jest moja? – spojrzał po twarzach Louis’a, Harry’ego i wchodzącej do „kuchni” Bridget.
- Jak zawsze – uśmiechnął się Harry. Blondyn nałożył sobie na trzy talerze wszystkiego i wziął to na tacce do salonu. Ja włożyłam sobie trochę pieczonych ziemniaków, dwa żeberka i kawałek ciasta i usiadłam obok Niallera. Zaraz wcisnęli się obok nas Larry Stylinson, karmiąc się nawzajem i śmiejąc(jak ja kocham te dwa pedały :D). Siostra Niall’a powiedziała, że idzie do naszego pokoju i wyszła z kawałkiem ciasta w dłoni. Horan pożerał wszystko tak szybko, że zamiast jeść, gapiłam się na niego.
- Jak ty, do cholery możesz tyle jeść i nie tyć? – spytałam w końcu.
- Lata praktyki i błonnik – wyszczerzył się, masując po brzuchu i oblizał palce. Spojrzałam na zegarek: dochodziła osiemnasta.
- Okej, ja się będę zbierać.
- Weź trochę kurczaka dla Devonne! – powiedział Nialler, a reszta chłopaków spojrzała na niego zdziwiona.
- Co?! – spytałam, a razem ze mną Lou i Harry.
- Borsuk naprawdę się zakochał. Przecież nigdy nie dzieli się żarciem! – spojrzał na niego Louis. Uśmiechnęłam się, wzięłam z kuchni trochę kurczaka i poszłam do siebie. W pokoju podsunęłam żarcie pod nos czytającej jakąś angielską gazetę Devonne.
- Przesyłka specjalna od mamy Harry’ego. Ja już jadłam – poklepałam się po brzuchu i usiadłam na łóżku. Dziewczyna odłożyła gazetę na bok i zaczęła jeść, bardzo powoli, jakby zasmucona…
- Co jest? – spytałam.
- Niall… chciał, żebym została w Wielkiej Brytanii.
- Louis też! Yyy… znaczy mówił, że mogłabym zamieszkać z nim i Harry’m… Głupota, co nie? – parsknęłam śmiechem.
- Zostaję – przerwała mi.
- Co? – spytałam szybko i dobitnie.
- Zostaję w UK, Margaret, naprawdę.
- Żartujesz sobie, prawda? – spojrzałam jej w oczy.
- Nie. Tu mogę się rozwijać jako artystka, tu… tu znalazłam miłość. No i… - przegryzła wargę – Niall powiedział, że mnie kocha.
Patrzyłam na nią z mieszkanką zdziwienia, zadowolenia i ze łzami w oczach. Schowałam twarz w dłonie i przytuliłam pluszowego Harolda. Starałam się, żeby jak najmniej łez ze mnie spływało.
- Czyli rozumiem, że ty nie możesz? – spojrzała na mnie z troską.
- Nie, znasz moją mamę – pociągnęłam nosem. – Nie pozwoli mi tu zostać z kimś, kogo nie zna, a już na pewno się nie przeprowadzi, nie znają z tatą języka – wzięłam płytki wdech. – Ale chcę, tak bardzo chcę tu zostać… - przyjaciółka podeszła mnie i delikatnie pogłaskała po ramieniu.
- Namówisz ich, zobaczysz – uśmiechnęła się.
- Wiesz co? Możesz mieć rację… - otarłam łzy z prawego policzka.
- No bo kto namówił mamę na wyjazd na obóz? – mrugnęła do mnie, a ja ją przytuliłam.
- Ale obiecaj mi coś – szepnęłam. – Obiecaj mi, że nigdy nie przestaniemy się przyjaźnić – spojrzałam jej w oczy.
- Dlaczego pomyślałaś, że mogłybyśmy? – zdziwiła się.
- Nie wiem, tak jakoś… - mruknęłam.
Pokiwała głową, a ja po wzięciu prysznica, sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do taty:
- Hej, tato? – powiedziałam powoli. – Mogłabym… mogłabym zamieszać w Anglii z Louis’em i Harry’m? – wstrzymałam oddech.
- Przecież to nielegalne, prawda? Żebyś przebywała tam bez opieki prawnej? – spytał tylko.
- Louis jest pełnoletni i może być moim opiekunem prawnym, jak Harry’ego.
- Co? Adam, nie, nie pozwalaj jej! – usłyszałam w tle krzyk mamy wyrywającej tacie telefon. – Nie zostaniesz w żadnej Anglii, coś ty sobie ubzdurała?!
- Mamo, mogę tu iść do szkoły, znam na tyle dobrze język. Mama Devonne się zgodziła – dodałam, patrząc na przyjaciółkę.
- To jej decyzja i skoro jej pozwoliła, to widocznie tak ma być. Ale ty wracasz do domu – powiedziała.
- Czy ty musisz mi wszystko zepsuć?! Co ja mam w Polsce, szkołę? Kilkoro znajomych? W Anglii zostaje moja najlepsza przyjaciółka, mój chłopak i… i i tak bym tu wróciła po studiach! Czy to ma w ogóle sens?
- Daj jej zostać, co ci szkodzi? – usłyszałam tatę i uśmiechnęłam się pod nosem. Mama westchnęła.
- Po obozie zamieszkasz u tego Louis’a, ale my tam przyjedziemy, na tydzień, żeby zobaczyć, czy jest odpowiedzialny. No i w razie czego podpisać papiery – ostatnie zdanie mruknęła.
- Dziękuję mamo, naprawdę! Aha, adres Lou… - zaczęłam szperać w pamiętniku, gdzie sobie go zapisałam. – Wieś Chislehurst, Earth Street 12 – przeczytałam.
- To do zobaczenia za 2 tygodnie. Kochamy cię.
- Ja was też – szepnęłam i rozłączyłam się, a potem zaczęłyśmy skakać z Dev jak głupie po pokoju i piszcząc ze szczęścia.
- Ja pierdole, gorzej wam? – mruknęła zasypiająca Bridget. – Nienormalne jakieś jesteście… - dodała i zakryła głowę poduszką.
- Dobra, a co z tobą? – spytałam przyjaciółki.
- Zamieszkam z wami, ta sama sytuacja. I tak wszyscy oprócz Świąt i innych takich mieszkają razem niedaleko Londynu, prawda?
- No racja… Harry dzisiaj był u siebie w domu, pewnie dlatego też był taki szczęśliwy i wyszczerzony – uśmiechnęłam się pod nosem.
- Trzeba będzie pomyśleć o szkole… - ziewnęła.
- Tak, ale mamy dopiero połowę lipca, zostało jeszcze pół obozu i cały sierpień. Jedyne, co jest że tak powiem przeszkadzające, to zachowanie Lou. Muszę go nauczyć, jak się zachowywać przy moich rodzicach. I… W… Ogóle… - ziewnęłam i klapnęłam na łóżko.
Rano, przed rozpoczęciem zajęć z tańca podeszłam do Tomlinson’a:
- Hej, Boo Bear? Mogę zostać – powiedziałam.
- Widzisz! Wiedziałem! – wyszczerzył się i przytulił mnie.
- Spokojnie, spokojnie. Po obozie przyjedzie moja mama… - objaśniłam mu całą sytuację.
- Umiem się zachować, chłopaki też. A właśnie, co zakładasz na konferencję prasową? – dodał.
Cholera! Zapomniałam o konferencji! Ale nie dałam tego po sobie poznać…
- Hmm… na pewno coś ładnego – uśmiechnęłam się.
Na zajęciach oświadczył nam, że od dzisiaj przygotowujemy się do konkursu tańca zorganizowanego przez szkołę tańca, w której mamy zajęcia. Nagrodą są roczne warsztaty taneczne, pobyt opłaca szkoła, jedyne, co jest potrzebne to zgoda rodziców. No i wygrana.
- To będzie bułka z masełkiem – szepnęła mi na ucho Monika. No tak, ona umiała tańczyć. I to jak!
Na zajęciach z gitary oznajmiłam Haroldowi dobrą nowinę.
- Nie martw się o Louis’a, ma podejście do rodziców – wyszczerzył się. – Moja mama nadal myśli, że jest odpowiedzialny i dojrzały – parsknął śmiechem, ale mnie to nie bawiło, bo Lou naprawdę często mi się taki wydawał.
- A jak sytuacja z Zayn’em i Liam’em?
- Rozmawiają półsłówkami, ale przynajmniej nie robią sobie krzywdy – westchnął. – A kiedy wkracza akcja „kumpela z Twitter’a i Zayn”?
- Jutro możesz ich jakoś spiknąć, Dev i Niall na pewno ci pomogą – wyszczerzyłam się.
- A ty nie chcesz brać w tym udziału? – uniósł brew.
- Nie, ja… mam plany – powiedziałam zbywająco, a Harry spojrzał na mnie pytająco. – Eh, przygotowuję duet z Pawłem na zajęcia z Liam’em, no nie? Nie moja wina, że ma genialny wokal!
- Zapewne nie tak genialny jak ja – zaśmiał się, ale po chwili spoważniał. – Wiesz, że jemu nadal na tobie zależy, prawda?
Pokiwałam głową.
- Nie przypominaj… Spokojnie, to tylko jeden duet, nic wielkiego – uśmiechnęłam się lekko, a mój chłopak odwzajemnił ten uśmiech i zaczęliśmy lekcję.
W drodze na zajęcia Liam’a złapał mnie Niall:
- Czy osiemnastolatek może chodzić z czternastolatką i nie mieć konsekwencji prawnych? – zagadnął, a ja otworzyłam szeroko usta i je zamknęłam. – No właśnie tak myślałem – mruknął i chciał iść, ale go zatrzymałam:
- Ej, jesteś sławny i nie robisz jej krzywdy, tak? Więc o co chodzi? To nie jest tak, że chcesz ją zgwałcić – mówiłam powoli wiedząc, że za rok będę w podobnej sytuacji. Rok… Boże, będę tu mieszkać!
- No bo menager się wkurzał trochę, ale Liam go uspokajał…
- Liam? Ale nasz Liam Payne? Jesteś pewny? – uniosłam brew.
- Tak, no i mówił, że nic złego z Harry’m nie robimy…
- A czy menager wie o nim i Ninie? – spytałam cicho.
- Tak i właśnie po to jest ta cała szopka z konferencją prasową. Rozstrzygnięcie prawd i plotek. O, patrz, już jesteśmy – zaśmiał się blondyn.
- A no tak. To pa – powiedziałam i weszłam do sali, a osiemnastolatek się oddalił.

No to już macie ten 11 rozdział. Cieszcie się i radujcie, aczkolwiek przy następnym dam link do mojego dzisiejszego występu - PRZEŻYŁAM! ♥
Kochana Ania mnie zapowiedziała, wdech, wydech, wchodzę na salę z gitarą, kłaniam się, gram wstęp... wdech... i zaczynam śpiewać The Only Exception zespołu Paramore. Po jakiś 3 minutach kończę. Wszyscy klaszczą. Prawie płacząc kłaniam się i wychodzę. Biorę listę i zapowiadam kolejną osobę, a Ania stoi na korytarzu i trzyma moją gitarę. No tak, obie zapowiadałyśmy, takie dwie prowadzące, hah. Ale chyba było OK, bo tata nagrywał telefonem, ale strzelił focha i mi go zabrał, więc występ dodam później, może jutro ;)
No to tyle, do następnego ♥

6 komentarzy:

  1. zaiste *-* śmiałam się :D tańczyć to ja nie umiem ale chuj xd zaspiewałaś na pewno cudnieeee! ♥ czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Przechodzisz samą siebie, no! Trochę rozdział taki smutny, ale to może tylko moje odczucia. Mniejsza z tym - naprawdę świetny ♥ Kurde, jakbyś go nagle przerwała (tego bloga) to bym cię zabiła na miejscu! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. jej ,zazdroszczę ci ,świetnie piszesz, te dialogi (:
    super że rodzice pozwolili jej zostać w Anglii , hahaha chciałabym by marchewa był moim opiekunem prawnym :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ci super rozdział!! juz się nie mogę doczekać nestępnego ;p <33
    a i ogladałam twoj wsytęp już na yt ;p naprwdęświetny ;psz koda ze słaba jakość ale ja i tak cię pozdziwiam ja przed publicznoscią sie zacinam xd

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział!! jezu, jak ja kocham twojego bloga:D

    OdpowiedzUsuń