wtorek, 7 lutego 2012

Rozdział 18: "Weird dream, Caroline Flack and getting drunk"

- Louis… - zaczęła. – Oczywiście, że tak! – uśmiechnęła się i przytuliła go. Po krótkiej chwili i pocałunku Tomlinson założył jej na palec pierścionek zaręczynowy. Zdążyłam mu się przyjrzeć: srebrny, z małym brylantem. Też taki chciałam… znaczy się za kilka lat, oczywiście.
Do domu wróciliśmy koło północy, po fajerwerkach puszczanych przez Lou(aż się bałam!) i Ojczulka Liam’a(no dobra, jednak jest Tatusiem, bo się tak martwił, że urwie Misiowi Louisiowi łapki), a – jak zauważyłam – The Wanted zniknęli koło 22.
Byłam cholernie zmęczona, więc padłam jak długa na swoje łóżko, w którym rozłożył się już Harry. Miałam gdzieś, co na ten temat ma do powiedzenia Liam, po prostu byłam cholernie zmęczona, było mi zimno, a on był takim moim prywatnym kaloryferkiem.
- Wygodnie ci? – spytał, przytulając mnie i opatulając kołdrą.
- Mhm – mruknęłam z zamkniętymi oczami.
- Ciepło?
- Mhm.
- Dasz buzi na dobranoc?
- Chciałbyś – parsknęłam śmiechem otwierając jedno oko i patrząc na niego.
- Wiesz, że nie zamieniłbym cię na nikogo innego na świecie? – spojrzał mi „w oko”, a ja otworzyłam drugie i podniosłam się, żeby być na wysokości jego twarzy(bo byłam na wysokości jego torsu). – Ktokolwiek będzie próbował mówić inaczej, gazety, fałszywe fanki, portale plotkarskie… Nie słuchaj ich. Słuchaj swojego serca, bo…
- … bo mi je ukradłeś – skończyłam za niego. – Ja… ja nie myślałam, że to się tak potoczy. No wiesz, miłość fanki do idola, nic wielkiego. Ale wszystko się zmieniło po tym pocałunku. Wtedy wiedziałam… No wiesz, całowałam już kilku chłopaków w moim życiu, nie ukrywam, ale ty… z Tobą mi najlepiej – wyszeptałam.
- Przepraszam – powiedział.
- Za co?
- Za te prawie dwa tygodnie ciszy. Kiedy cię olewałem. Wiesz, co się wtedy działo w mojej głowie? Walka z samym sobą, nie wiedziałem, co mi jest. Odtwarzałem w głowie pocałunek, to, kiedy dałaś mi ten łańcuszek… Twoje oczy, twój głos, dotyk… ja wiem, że to brzmi banalnie, ale traciłem zmysły i próbowałem wymyślić coś, żeby ci przekazać co czuję… Byłem też zazdrosny o Pawła, i to wszystko sprowadziło się do tego…
- Że napisałeś „I Wish” – skończyłam. Zapadła cisza. Po prostu patrzyliśmy sobie w oczy i cieszyliśmy się ich widokiem. – Po takim wyznaniu zasłużyłeś na buzi na dobranoc – uśmiechnęłam się lekko, musnęłam jego wargi swoimi i wtuliłam się w niego, zasypiając.
(narracja trzecioosobowa)
Devonne, ubrana w różowy strój, jakby tancerki z Rio, tylko bez tych wszystkich pióropuszy itd. Jest na planie teledysku Glad You Came i całuje się z Nathan’em Sykes’em. Później tańczy. I tak przez ponad 8 godzin. Zasypia na kanapie i…
(perspektywa Devonne)
Niall obudził mnie w środku nocy swoim sapnięciem, jakby zduszonym krzykiem. Byłam wtulona w niego, bo przyszłam odnieść mu gitarę, potem zaczęliśmy rozmawiać, całować się i tak jakoś… zasnęliśmy. Spojrzałam mu w twarz: wyglądał, jakby przebiegł ze 100km bez przerwy, a do tego oczy miał zapłakane.
- Co się stało? – szepnęłam.
- Nic, nic, naprawdę… - pocałował mnie w głowę i schował mi kosmyk włosów za ucho.
- Przynieść ci wody? – spytałam, a on tylko pokiwał głową, wpatrzony w przestrzeń. Jakby wystraszony.
Zeszłam na paluszkach na dół, żeby nikogo nie obudzić. Jeszcze by brakowało, żeby wszyscy się dowiedzieli, że z nim spałam. Weszłam do kuchni i przecierając oczy chciałam podejść do kranu, kiedy zobaczyłam Liam’a. Siedział przy stole i… wąchał łyżkę! Na mój widok wystraszył się i schował ją do kieszeni spodni od piżamy, a następnie wyszedł z kuchni. Ale zaraz… LIAM I ŁYŻKA?! I JĄ WĄCHAŁ?!?! Ten człowiek naprawdę ma coś z psychiką… Uszczypnęłam się lekko w dłoń. Nie, to nie był sen. Zaniosłam Niall’owi wodę i spojrzałam na zegarek na ścianie: dochodziła 4 rano. Nie chciało mi się wracać do pokoju, a po za tym lubiłam się przytulać do Niall’a. Kochałam go, ale przypomniała mi się nasza rozmowa po powrocie do domu…
„- Skąd go znasz? – zapytał, niby od tak.
- Spotkałam go w księgarni – powiedziałam tylko.
- A czemu zapraszał na ich koncert?
- A ja wiem? Chciał sobie pewnie dorobić fanów czy coś, skąd ja mam wiedzieć, ledwo go znam!
- P-przepraszam, nie denerwuj się… - pocałował mnie.”
Tak, tak, super, nie lubił jak się wściekałam, ale to było ciekawe… zazdrosny Niall? Nigdy bym nie pomyślała. Ale w sumie nie miał o co, to coś jakby… Harry był zazdrosny o Pawła. A może był? Muszę spytać Margaret przy najbliższej okazji…
(perspektywa Margaret)
Obudziłam się koło 10 rano. Wszyscy jeszcze spali, wymęczeni po wczorajszej „imprezie”. Nawet Harold się nie obudził, kiedy wstałam z łóżka i zeszłam na dół. Postanowiłam zrobić wszystkim śniadanie – moją popisową jajecznicę z szynką. Oczywiście zważywszy na Niallera i na mnie, hurtowe ilości. Widocznie idąc za zapachem potrawy wszyscy powoli zaczęli się zbierać w kuchni. Razem z Eleanor. Musiała zostać na noc, ale przecież oni są dorośli, to co ja im będę matkować. Co najwyżej Liam może, haha.
Musiałam wyglądać jak czupiradło: rozwalone włosy, pognieciona piżama i do tego jeszcze trochę zaspana. Ponakładałam tym głodomorom jedzenie, sobie również. Już miałam zacząć jeść, kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Wszyscy krzyknęli: JA NIE! Oprócz mnie. No więc spojrzałam w lustro na przedpokoju i jakoś na bylejakoś związałam te włosy i poprawiłam piżamę. Otworzyłam drzwi.
- Ooou, to ty – skrzywiła swoją i tak już krzywą mordę Caroline Flack. – Jak ty, to pewnie i Harreh gdzieś w pobliżu, czyż nie? – i wpakowała się z buciorami do domu. – Hareeeh! – wpadła do kuchni jak wariatka. I tak też wszyscy na nią patrzyli.
- Caroline?! Co ty tu robisz?!
- No jak to co, umawialiśmy się na dzisiaj na wyjazd do SPA, czyż nie? – spojrzała znowu ze skrzywieniem w moją stronę. Miałam ochotę wyrwać jej te kudłate odrosty, które nazywała włosami.
- Jakie SPA, weź stąd wyjdź, bo zadzwonię po policję!
- Słodki i żartowniś. Stary dobry Harreh – zaśmiała się, a to widocznie naprawdę wkurzyło Bridget, bo chwyciła ją za kudły i powiedziała:
- Wypierdalaj z tego domu, nie słyszałaś? Bo zadzwonię po gliny, Flack, już nie raz to zrobiłam, pamiętasz? – syknęła do niej.
- I co mi dali? Zakaz zbliżania się do Harreh w czasie trwania programu? A potem trasy? Teraz już nie mają nade mną władzy, leprikonku – wyszczerzyła się tymi końskimi zębami.
- To nie są żarty, ja dzwonię na policję – wtrącił w końcu Liam. – Ale Bridge, puść jej włosy, dobrze?
Jak poprosił, tak też zrobiła, ale trzymała ją mocnym chwytem za nadgarstek, żeby nie uciekła, podczas gdy Daddy dzwonił na policję. Po kilku minutach już tam byli.
- Ale panie władzo, ja nawet go nie dotknęłam! – broniła się. – To ta wariatka mnie szarpała za włosy, a ja tylko do niego przyjechałam, bo się umówiliśmy na SPA!
- Pani Flack, już nie pierwszy raz jest pani notowana za pedofilię. Dwa razy na tym chłopaku, kilka razy na innych. Proszę iść z nami. A gdzie się pani wybiera, panno Horan? Proszę się ubrać, przemoc też jest karalna – siostra Niall’a westchnęła i poszła się ubrać. Podczas gdy zakuli w kajdanki Caroline i wsadzili ją do radiowozu zeszła na dół i również wsiadła do środka. Radiowóz odjechał.
- Moja młodsza siostrzyczka za kratkami… GDZIE POPEŁNIŁEM BŁĄD?! – spojrzał w niebo Niall.
- To nie twoja wina, ona po prostu potrafi być… niemiła – poklepała go po ramieniu Devonne.
Poszłam się ubrać, potem popatrzyłam na swoje rozwalone łóżko i zaczęłam krzyczeć. Drzeć się jak opętana, płakać, bić w pościel.
CA-RO-LINE FLACK!
No ale jakoś się ogarnęłam: granatowa bluzka z krótkim rękawem i kotem z cekinów w tym samym kolorze, jeansowe rybaczki i czarne sandały na koturnie. Mój kręgosłup pewnie na starość będzie gruchotał przez te koturny, ale to nie moja wina, że jestem niska. Wińcie mamę, to ona ma 1,62m wzrostu.
Weszłam na Facebook’a(gdzie miałam tyle zaproszeń do znajomych, że nawet nie otwierałam) i napisałam do mojej przyjaciółki z Internetu, Veronique:
- Polska jakoś żyje? ;)
- Margaret gdzieś ty się podziewała?! Słyszałam, że jesteś (prawie) panią Styles :D
- No ba, haha XD
- A ja zawaliłam sprawdzian z historii w czerwcu, TAK dawno nie pisałyśmy… -.-
- A co tam miałaś źle bijaacz? :P
- Napisałam, że Koran to święta księga prawosławnych… Jestem załamana ;/
- Zayn byłby rozczarowany twoją znajomością islamu.
- Hahahahahha, dojebałaś.
- A znalazłaś na necie nasz niemiecki serial?! Hahaha.
- Który? Treffpunkt Berlin?
- No niemiecka wersja Glee, bez piosenek. Hahahhaha.

I tak potem pisałyśmy z głupawką, jak zawsze.
Potem ogarnęłam nowe rozdziały opowiadań o 1D i wyłączyłam komputer. Zeszłam na dół i zastałam Zayn’a grającego w jakąś wyścigówkę.
- Mogę zagrać? – spytałam.
- Jasne – uśmiechnął się i podał mi joystick. Graliśmy pół godziny, a potem zrobiliśmy przerwę na picie.
- Hej, a gdzie są wszyscy? Taka cisza w domu…
- Niall, Eleanor i Louis pojechali odebrać Bridget z komisariatu, Monika ma te zajęcia z tańca, a Harry i Liam wzięli Dev na zakupy – wymieniał. – Ja zostałem w domu. Cos I’m special.
- Taa, chyba specjalnej troski – parsknęłam śmiechem. – O co chodziło tej Flack w ogóle?
- Ona ma coś z banią od zawsze – wzruszył ramionami. – Może ją zamkną w psychiatryku i będzie spokój – wyszczerzył się i wypił jakiś płyn w kolorze bursztynu.
- Co to? – spytałam.
- Whiskey nigdy nie widziałaś? Napijesz się? – uniósł brew.
- Jestem niepełnoletnia idioto – parsknęłam śmiechem.
- Co ci szkodzi jedna, dwie szklaneczki – wyjął drugą szklankę i nalał mi. Wzięłam ją do ręki i przechyliłam jednym duszkiem wypijając. Zrobiło mi się ciepło w żołądku i trochę zawirowało w głowie.
- Dobre, ale nie chcę już – przełknęłam ślinę i odłożyłam szklankę. Wtedy do kuchni wszedł Louis.
- Ooo, pijemy? – wyszczerzył się. – No to polej dziewczynie.
- Gdzie jest Eleanor? – spytałam.
- Odwiozłem ją do domu. A teraz świętuję zaręczyny. Polewaj, Zayn! – i Zayn polewał. Piłam z nimi, co miałam zrobić? Po kilku(nastu?) szklankach stwierdziłam, że chyba jestem pijana, bo przewróciłam się na Lou. On się tylko zaśmiał i pomógł mi wstać, a potem poszedł do siebie. Zostałam sama z Zayn’em. On chyba tez był pijany. Usiedliśmy na kanapie w salonie i zaczęliśmy coś bełkotać. Potem objął mnie w talii, co mi się podobało.
- Ładny mam pokój, c`nie? – wybełkotał. – Idziemy tam, co? – mrugnął do mnie.
Zgodziłam się.
Nie wiem jak znalazłam się u siebie w pokoju przykryta kołdrą. Czułam lekki ból w kroczu, ale zupełnie nie wiedziałam, dlaczego. Wstałam z łóżka i lekko się zachwiałam. Głowa mnie bolała jak cholera. Zobaczyłam, że w drzwiach pokoju stoi Zayn. Miał zmartwioną minę, a gdy zobaczył, że wstaję, podszedł do mnie.
- Margaret, musisz coś wiedzieć…
- Że co, że mnie uchlałeś i mam pewnie kaca? – usiadłam na łóżku, a on obok mnie.
- Nie, my… ty… - spojrzał mi w oczy, w których zobaczyłam poczucie winy. Domyśliłam się, o co mu chodzi i oczy mi się zaszkliły. - Nikt nie może się dowiedzieć. Harry, Monika… nawet Devonne.
- A co jeśli ja…? – zrobiłam spanikowaną minę.
- Sprawdzimy za kilka dni – uciął moje dalsze pytania. – Pewnie czujesz się parszywie, kac i jeszcze… to.
- Nic nie pamiętam – westchnęłam. - Kto mnie tu przyniósł? Niall i Lou nic nie słyszeli?
- Ja przyniosłem. Lou się kimnął, a Niall siedział w studiu, tam nic nie słychać. Reszta jeszcze nie wróciła – wziął mnie za rękę. – Przepraszam. Pewnie w ogóle nie byłem delikatny… – wyszeptał, a ja go przytuliłam. Po policzkach nas obojga spływały łzy.
- To nie tak, że mnie skrzywdziłeś przez gwałt, bo to nie prawda – szeptałam mu w uścisku. – Znam cię dość długo, jesteśmy przyjaciółmi… Byliśmy pijani. To jak wypadek. Wypadek, o którym nikt się nie dowie – pocałowałam go w policzek, a potem próbowałam wstać. Znowu się prawie wywaliłam.
- Przynieść ci coś? Wody? – spojrzał na mnie, ocierając łzy z policzków.
- Wody i coś przeciwbólowego. Głowa mi puchnie – próbowałam się uśmiechnąć. Przyniósł mi potrzebne rzeczy, a ja mu podziękowałam i postanowiłam się położyć jeszcze spać.
A potem uderzyła mnie myśl: dziś straciłam dziewictwo z Zayn’em. I mogę być w ciąży. I stracić Harry’ego…


A teraz czekam na wasz bulwers. Hahaha, kocham takie zwroty akcji. Mmm i te słowa nienawiści od Czytelników. Miód dla uszu ;)
A tak serio to stwierdziłam, że jest zbyt słitaśnie i trzeba trochę namieszać. No i... TADAAAM! :D
Z dedykacją dla Dands, Veronique, Moniki i Żanety - najlepszych Directionerek (chodź V twierdzi, że nie jest) na świecie ♥
No dobra, a teraz lista tych, których powiadamiam, bo zdeczka nie ogarniam XD:
@VeroniqueMalik
@orangedirection
@mrsstylesbitch
@HazzaConda
@meisie_
@Katarzynka J
@endimensionella
@Dominicaa_yumm
@manulinka
@MrsClaudiaMalik
@Natalia_x333
@Maartuchaaa
@hazzagang
@Paula_1D_
@dreamingbeauuty
@xxKaszaxx
@gumoozujaa
@irminaa

@fullxbreathe
@Directionerka
@moraoned
@MisiekGabi
@MissAnia14
@UrAmazaynSmile
@BeadlesWifeBaby
KTOŚ JESZCZE?! - PISAĆ ! :)

17 komentarzy:

  1. No czegoś takiego to się nie spodziewałam :O
    Ehh, nie będą dobrą wróżką, czy czymś takim. Trudno. :]

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny zwrot akcji hahahah genialnie! ale bez ciąży żadnej! błagam!

    OdpowiedzUsuń
  3. to jest ZA - JE - BI - STE!!! serio teżkocham takie zwroty akcji... no nie źle nie źle... ale lepiej z Zayanem niż z Louisem np który ma narzeczoną tak czy nie ;p a mis ie wlaśnie bardz podoba to namiezanie wręcz jestem zachwycona!!!!!! tak tak jestem zła i nikczemna ;p buahahaha ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG! To było zajebiste XD I ten zwrot akcji~! Kocham to i dawaj następny ! Mnie informuj: @fullxbreathe ; )

    OdpowiedzUsuń
  5. hahhaha koocham cię < 333
    świetny rozdział, świetny zwrot akcji jestem w niebie !

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Twoje opowiadanie! :)
    A ja zapraszam do siebie: http://wmyb-i-want-fly-away.blogspot.com/
    Jeśli chcecie być informowani, to jest tam podane gg, więc piszcie i zostawiajcie komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. fajny rozdział . ^^ i jak możesz to mnie też powiadamiaj . xd @Directionerka . ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jeeeeej :D a ja czuje sie dumna bo w sumie troche tego czytałam :D woohoooooooooo ♥ kurwa wiesz co jednak Zayn dalej ma traumę i gryzie przez to poduszkę, biedaczek :c hahahahah ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. uhh..to przywaliłaś..a zapowiadało się tak pięknie..i tak pewnie wszyscy się dowiedzą..;d ale szkoda, że tak się stało, choć z drugiej strony chociaż jest jakaś akcja, coś się dzieje :D (@moraoned - mnie też możesz informować :))

    OdpowiedzUsuń
  10. (c) tylko, żeby nie była w ciąży - please :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zabiję cię za to ze sprawdzianem, ale TRUE STORY :D Weź, normalnie jak wrócę do szkoły, to pani z Historii mnie zabije -.-
    Rozdział jest zajebisty, czekałam na niego niecierpliwie, chociaż i tak powiedziałaś mi, co w nim będzie :D
    Nie jestem Directionerką, do cholery jasnej ♥
    Kurde, fajnie jest patrzeć co robisz przez cały rok. To znaczy, patrzeć jak się 'rozwijasz' w robieniu tego, co kochasz. Cudowne przeżycie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja tam chce, zeby była w ciąży! hahah :D:D

    OdpowiedzUsuń
  13. łot de flak? ona zdradziła Hazzę? czy cie porabalo?

    OdpowiedzUsuń
  14. Kocham oceniać blogi, które już przeczytałam. Wydaje mi się że to lepsze niż jedno krótkie "czekam z niecierpliwością na nn" więc przygotuj się na długi komentarz...Zazwyczaj zniechęcam się do czytania, jeśli autorka popełnia błędy. Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale Ty robisz to często. Jednakże to opowiadanie ma w sobie coś, co kazało mi przeczytać 18 rozdziałów i szczerze mówiąc zrobiłam to z przyjemnością. Najbardziej urzekł mnie fakt, iż Twoja historia potrafiła mnie rozbawić, a chwilę później doprowadzić do takiego rozczulenia, że jedyne dźwięki, jakie wypadały z moich ust to "aww". Takie oderwanie się od ciągłego seksu i ostrych sytuacji w opowiadaniach na rzecz delikatności, romantyczności i subtelności w realacjach damsko-męskich najwidoczniej dobrze mi zrobiło. Tak czy inaczej możesz oczekiwać, że będę stałą czytelniczką :) Co do 18 rozdziału...mam wrażenie, że za dużo tego wszystkiego i za szybko się dzieje. Mogłaś bardziej rozłożyć w czasie poszczególne wydarzenia i ciut dokładniej je opisać ;) Btw. Życzę dużej ilości weny i serdecznie pozdrawiam <3 [czytaj-1d.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za NAPRAWDĘ długi i szczery komentarz.

      Tak, wiem, że popełniam błędy, ale nie mam do nich po prostu wyczucia, nikt mi tego nie sprawdza, a ja mimo czytania i poprawiania każdego rozdziału 10 razy i tak wiem, że pewnie zawsze coś jest źle ;)
      A po za tym w marcu skończę 14 lat, więc nie można ode mnie oczekiwać stylu osoby, która ma doświadczenie literackie. No i dodam, że to mój pierwszy blog.

      "Co do 18 rozdziału..." - tak, ale to tylko w 18 rozdziale, teraz staram się rozkładać akcję, żeby podtrzymać w napięciu. Jeszcze 19-sty może być taki, uczulam na to ;)

      I dziękuję za życzenia, również pozdrawiam ♥

      Usuń
  15. Zauważyłam, że jesteś jeszcze młoda, więc do tych błędów podchodzę z lekkim dystansem. Ja swoje pierwsze opowiadanie pisałam w wieku 15-16 lat i czytając je teraz łapie się za głowę :P Najważniejsze, żeby bawić się pisaniem i czerpać z tego radość :) W takim razie czekam na ten 19 rozdział z jeszcze większą niecierpliwością [czytaj-1d.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń